łatwe

Orzeźwiająco-truskawkowe nadrabianie zaległości

Tyle się działo, że od świąt nie miałam kiedy rozpisać dla Was żadnego przepisu. Tak, tak, mówię o  tych przednich świętach, w zimie:) Pora szybciochem nadrobić zaległości.

Tak więc: propozycja świeża, sezonowa, truskawkowa… I choć to połączenie na pierwszy rzut oka wygląda dość awangardowo, nie bójcie się spróbować. Będziecie zachwyceni.

I jeszcze po cichu dodam, że ten przepis na spód do tarty jest genialny-prosty i pyszny z przeróżnymi nadzieniami.

TARTA Z NADZIENIEM SEROWO-ZIOŁOWYM I TRUSKAWKAMI

DSCN5120.JPG

Spód:

200 g mąki

100 g masła ( zimnego )

100 g cukru pudru

1 żółtko

1 łyżka śmietanki kremówki

0,5 łyżeczki esencji waniliowej

szczypta soli

 

Oliwa ziołowa:

2-3 łyżki oliwy

duża garść ziół: bazylii, mięty i szałwii

 

DSCN5121

Nadzienie:

500 g mascarpone

80g  cukru

2 jajka

skórka otarta z 1 cytryny

 

Dodatkowo:

ok 0,5 kg truskawek

po kilka  ładnych listków bazylii, szałwii i mięty

 

Składniki spodu wrzucamy do malaksera i miksujemy do połączenia składników. Na koniec ciasto powinno zacząć zbijać się w większe kawałki, które będą utrudniać miksowanie. Wtedy wyjmujemy ciasto i ręcznie zlepiamy w jedną dużą kulkę. Jeżeli zauważycie że jakieś składniki nie rozmieszały się do końca, trzeba szybko zagnieść ciasto do pełnego wymieszania. Oczywiście nie jest to ciasto tylko dla zmechanizowanych. Jeżeli nie macie sprzętu ciężkiego, wystarczy, że posiekacie masło z cukrem i mąką, aż zostaną tylko małe grudki, dodacie resztę składników i wyrobicie.

Gotowe ciasto zawijamy w folię spożywczą i odkładamy na 30 minut do lodówki.

Oliwę miksujemy z ziołami, aż znikną wszystkie duże kawałki (powinna zostać Wam tylko jednolita, ziołowa pasta).

Składniki nadzienia miksujemy do połączenia (nie ubijamy).

Schłodzony spód tarty wałkujemy do rozmiaru naszej formy, wykładamy formę i odcinamy nadmiar (można go zamrozić i wykorzystać jako spód lub kruszonkę przy innym cieście). Na spodzie układamy arkusz pergaminu do pieczenia i  wysypujemy obciążenie (np fasolę). Pergamin łatwiej jest ułożyć jeśli go najpierw zgnieciecie w kulkę i rozprostujecie.  Spód zapiekamy przez 15 minut w 180 stopniach.

Następnie wyciągamy spód z piekarnika, zdejmujemy obciążenie i nakładamy równo nadzienie. Najwygodniej jest to zrobić przy użyciu rękawa cukierniczego, ale łyżką też się da. Przy nakładaniu łyżką trzeba pamiętać, żeby pracować dość szybko, bo pod wpływem ciepła nadzienie się rozpuszcza i trudniej je równo rozsmarować! Warstwę nadzienia polewamy ziołową oliwą i całość zapiekamy kolejne 30 minut.

Po upieczeniu chłodzimy, na wierzchu układamy truskawki i ozdabiamy ziołami.

Smacznego!

DSCN5274

Numerologia rządzi! 2 składniki i 2-gi raz= 4 post

Po raz kolejny (dokładniej drugi) pojawiaDSCN1738 się u mnie ciasto francuskie.

Jak już wcześniej wspominałam, lubię ciasto francuskie:) Któregoś dnia może nawet odważę się, żeby zrobić własne, ale że krążą plotki o tym jak trudny to proces – póki co korzystam z gotowców. W sklepach dostępne jest ciasto francuskie w postaci płatów (lub czasem -na tartę, w postaci wyciętych kół). Szukajcie w dziale garmażeryjnym lub w mrożonkach.

Przepis który chcę wam zaprezentować dziś jest jeszcze prostszy niż poprzednia tarta z nektarynką.

ZAPLATANE CIASTO Z CZEKOLADĄ

płat ciasta francuskiego

tabliczka mlecznej czekolady

Płat ciasta francuskiego układamy na blasze, a na nim tabliczkę czekolady. Przycinamy ciasto tak, że przy krótszym boku czekolady zostaje jeszcze 2-3 cm wolnego brzegu, a przy obu dłuższych bokach zostaje nam kawałek ciasta rozmiarów całej tabliczki. Ciasto wystające spod czekolady, nacinamy po skosie w ok 2 cm paski.

Następnie zaczynamy zawijanie czekolady. Rozpoczynamy od krótszych boków tabliczki – te 2-3 cm powinny nam wystarczyć aby zakryć brzeg czekolady i zostawić odrobinę ciasta na wierzch. Następnie skośne paski po bokach czekolady układamy naprzemiennie na czekoladzie, tworząc wzór przypominający warkocz. Staramy się robić to w taki sposób, żeby nigdzie nie zostało nam okienko.

Wkładamy naszego zawijańca do piekarnika na około 20 minut w temperaturze 180 stopni. Jeśli lubicie przypieczone ciasto francuskie możecie na koniec pieczenia na 4-5 minuty podnieść temperaturę do 210 stopni lub przed włożeniem do piekarnika posmarować wierzch ciasta rozbełtanym jajkiem.

Ziarnko do ziarnka… czyli o tym jak nie marnować okruszków

Kojarzycie bajaderki (kartofelki, ziemniaczki)? Czekoladową kulkę, którą ma na wyposażeniu ma większość cukierni?

Pewnie kojarzycie, choć nie zawsze dobrze. I macie trochę racji, bo bajaderki to słodycze które powstają z odpadków (resztek ciast, czasem także końcówki niezużytego kremu). I choć nie chce obrażać żadnej cukierni, to zdarza się, że odpadki użyte do  produkcji tych słodyczy są na granicy swojej daty przydatności do spożycia, a co za tym idzie nie smakują już najlepiej.

Ponieważ dużo piekę, także tortów o nietypowych kształtach (które uzyskuje się wycinając ciasto w odpowiedni wzór), produkuję też dość dużo skrawków ciast. Aż smutno wyrzucać takie pełnowartościowe ciasto 😦

Pewnego dnia znalazłam rozwiązanie. Od tamtej pory wszelkie końcówki ciast odpowiednio przechowuję, a kiedy zbierze się tego trochę robię bajaderki.

Jeżeli chodzi o przechowywanie, mam 2 metody (dotyczy samego ciasta, bez kremów i innych tego typu dodatków):

  • Suszenie – resztki ciasta łamiemy na małe kawałki, wysypujemy na blachę i suszymy w piekarniku. Ja nastawiam piekarnik na 40-50 stopni i co jakiś czas kontroluję czy wszystko już dokładnie wyschło. Kiedy ciasto mamy wysuszone na wiór, przekładamy je do robota kuchennego (tak zwany food procesor) lub ew. do młynka elektrycznego (choć tu będzie to trudniejsze) i mielimy. Powinny powstać okruszki rozmiarów tych z bułki tartej. Jeśli po zmieleniu okaże się, że jeszcze gdzieś zachowała się odrobina wilgoci, możemy ponownie podsuszyć. Tak zmielone i wysuszone ciasto przypomina słodką bułkę tartą. Przechowujemy je w szczelnym pojemniku. Metodę tą polecam osobom z małą zamrażarką i do krótszego przechowywania okruszków.
  • Mrożenie – ciasto od razu wkładamy do robota kuchennego i mielimy. Następnie zamykamy je w torebce do mrożenia i układamy na płasko w zamrażarce. Zamrozić można również podsuszone ciasto, ale smaczniejsze będzie bez suszenia. Metoda mrożenia jest bezpieczniejsza (bo mniejsze są szanse na zepsucie się okruszków) i smaczniejsza (bo ciasto jest wilgotniejsze, a dodatkowo w trakcie suszenia ulatniają się jego aromaty).

BAJADERKIbajaderki kolorowe

200-300 g okruszków (rozmrożonych)

100 g czekolady gorzkiej

125 ml śmietanki kremówki

3-4 łyżki ulubionego likieru

50-100 g białej czekolady (jako polewa)

ulubiona posypka

Gorzką czekoladę i śmietankę rozpuszczamy w kąpieli wodnej, często mieszając. Kiedy powstanie jednolita masa, zdejmujemy z ognia i schładzamy (ja po ostudzeniu wkładam miskę do lodówki na 0,5-1 godziny). Po ostudzeniu, do masy czekoladowej stopniowo dodajemy okruszki i alkohol. Końcowa masa powinna być bardzo sztywna i tylko lekko lepka. Między dłońmi formujemy kuleczki rozmiarów orzechów włoskich i układamy na talerzu. W kąpieli wodnej ostrożnie rozpuszczamy białą czekoladę, starając się zrobić to przy jak najniższej temperaturze – białą czekoladę łatwiej zwarzyć. Przy użyciu łyżeczki lub butelki z tylką cukierniczą polewamy bajaderki czekoladą i na koniec posypujemy wybranymi ozdobami.
Marnacja - STOP

Lekko, łatwo i przyjemnie czyli dzień pierwszy

Hmm… Od czego by tu zacząć…Może „Witam”… Tak jakoś patetycznie to zabrzmiało… No dobrze…

Więc może kilka oczywistych oczywistości: to jest post pierwszy, pisać będę w temacie robienia różnych słodkości i choć nigdzie się nie uczyłam to podzielę się swoją skromną wiedzą w tym temacie. I to by było na tyle wstępu- reszta i tak wyjdzie w praniu:)

Teraz może przejdźmy do konkretów czyli przepis!

Przepis lekki, łatwy i przyjemny. Aż 3 składniki: ciasto francuskie, owoc i coś do ewentualnego posłodzenia.

Ciasto francuskie jest moją tajną bronią. Wystarczy zamrozić sobie jedno opakowanie, a kiedy dopadnie was chęć na słodycze, albo napadną niespodziewani goście -wyjąć, ozdobić dodatkami, upiec et voilà.

Do tego przepisu można wykorzystać wszelkie przychodzące wam do głowy owoce -brzoskwinie, jabłka, gruszki… Trzeba tylko pamiętać o tym, że niektóre z owoców będą wymagały posłodzenia (w tym celu polecam miód).

TARTA Z NEKTARYNKĄCAM00661

płat gotowego ciasta francuskiego

nektarynka

ew. miód

Z ciasta francuskiego wycinamy krążek rozmiarów małego talerza. Nektarynkę pozbawiamy pestki, kroimy na ćwiartki

a następnie każdą ćwiartkę dzielimy na cieńsze plasterki. Układamy plasterki nektarynki na płacie ciasta, zostawiając około 2 cm wolnego brzegu. Nektarynki można polać miodem (ale uwaga: będzie baardzo słodko). Zapiekamy w temperaturze 220 stopni aż ciasto urośnie na brzegu i lekko zrumieni.

Można zrobić też większą wersję tarty układając dwa kółka nektarynek. Wycinamy wtedy większy płat ciast i zaczynamy układać od zewnątrz. Wewnętrzne kółko powinno lekko nakładać się na zewnętrzne. Przy większej tarcie jest tylko  jeden minus-ciężko ją podnieść, bo ciasto pod owocami jest przesiąknięte ich sokiem i ma tendencję do rozpadania się pod jakimkolwiek ciężarem.

I już. W sumie łatwo poszło:)